PANEL KIBICA



BANERY

WYKONAWCA

Borowskim, najlepszym strzelcem w historii Chojniczanki

Podziel się: facebook.pl wykop.pl nk.pl
Borowskim, najlepszym strzelcem w historii Chojniczanki
wywiady - 2010-06-25


http://chojnice.naszemiasto.pl/artykul/468112,chojnice-rozmowa-z-andrzejem-borowskim-najlepszym-strzelcem,id,t.html?kategoria=676 

Jak czujesz się z tym, że nie udało ci się strzelić upragnionej 500. bramki w ligowych meczach Chojniczanki?
Na pewno jakiś żal pozostał. Byłaby to okrągła liczba. Śmiałem się jeszcze pół roku temu, że Tomasz Wieszczycki skończył karierę z 99 bramkami w Ekstraklasie. Tę setną mógł strzelić nawet z karnego, ale mu się nie udało. Ja jestem w podobnej sytuacji - kończę z liczbą 499. Jest to jednak wynik, który będzie trudno komukolwiek nie tylko pobić, ale nawet się do niego zbliżyć.

Gdy przed sezonem do celu brakowało ci ośmiu goli, a przed rundą wiosenną tylko dwóch, pewnie nie dopuszczałeś do siebie myśli, że się nie uda?
Praktycznie byłem pewien, że się uda. Wiosną mieliśmy jednak mocniejszy zespół, doszło kilku zawodników, mieliśmy większą rywalizację, przez co grałem mniej. Jednak po bramce z Darzborem Szczecinek, po której brakowało mi jednego gola, byłem przekonany, że dam radę. Taki jest jednak sport, że nie zawsze zdarza się to, czego chcemy. Po meczu z Piastem Choszczno w sobotę trener Suchomski widział, że byłem trochę podłamany, bo wiedziałem, że nie będzie już okazji do strzelenia upragnionej bramki, wziął mnie na bok i powiedział: "Andrzej, to są tylko statystyki. Ty swoje zrobiłeś dla tego klubu i za to powinni cię szanować". Myślę, że właśnie w ten sposób powinienem do tego podchodzić. 

Gdybyś jednak liczył wszystkie bramki dla Chojniczanki, nie tylko te strzelone w lidze, ale też w Pucharze Polski, rezerwach czy sparingach, przekroczyłbyś nie tylko 500, ale też 600, czy 700 goli.
Oj byłoby tego dużo. Wyliczyłem sobie, że w ogóle w meczach ligowych strzeliłem 639 bramek: 499 dla Chojniczanki, a pozostałe dla rezerw Widzewa Łódź, Gedanii Gdańsk, Nordcoopu Gdańsk, Wierzycy Pelplin i Cartusii Kartuzy. Uważam, że to bardzo dobry wynik na 18 lat grania w seniorskiej piłce. Biorąc pod uwagę, że w tym czasie rozegrałem około 400-450 meczów, daje to średnią około półtorej bramki na mecz.

I już podjąłeś decyzję, że kończysz karierę?
Tak. Na sto procent. Kończę grę na profesjonalnym poziomie. Będę się może bawił w grę w oldboyach, czy meczach charytatywnych. Oczywiście będę się też ruszał dla siebie, ale na pewno nie zagram już w lidze: ani w pierwszym zespole Chojniczanki, ani w rezerwach, a tym bardziej w innym klubie. Nie chcę zabierać miejsca młodszym chłopakom. Wszystko się fajnie ułożyło: jest awans do drugiej ligi, jest 80-lecie klubu i w takim momencie ja kończę karierę. W dodatku w meczu z Widzewem, w którym przecież przed laty grałem.

Uważasz się za spełnionego zawodnika, czy może jednak czujesz niedosyt, że nie udało się więcej osiągnąć na wyższym poziomie?
Jestem zadowolony z tego, co osiągnąłem. Z Widzewem zdobyłem wicemistrzostwo Polski. Być może się mylę, ale chyba żadnemu zawodnikowi z naszego regionu nie udało się tego dokonać. Nawet Sławek Suchomski ma 300 występów w lidze, ale tego srebrnego medalu niestety nie zdobył. Trafiłem wówczas do silnego klubu, w którym było trudno podjąć rywalizację. W Widzewie było wtedy ośmiu reprezentantów Polski. Można mówić "co by było gdyby"... Jako 18-latek trafiłem do Zawiszy Bydgoszcz, która była w drugiej lidze, grała o awans i awansowała. Grałem tam ja i Zbyszek Grzybowski, byliśmy równorzędnymi zawodnikami. W klubie chciano i jego, i mnie. On został i zrobił dużo większą karierę, zagrał o wiele więcej meczów w polskiej lidze, wyjechał też za granicę. Ja wróciłem wtedy do Chojnic. Może była to zła decyzja, może dobra. Nie wiadomo jak moje losy by się potoczyły... Uważam, że osiągnąłem dużo, ale mogłem osiągnąć to na wyższym poziomie. Niczego jednak nie żałuję.

Co najmilej wspominasz ze swojej kariery?
Na pewno pobyt w Widzewie, z którym wywalczyłem wicemistrzostwo Polski. Miałem wtedy 23 lata i było to dla mnie bardzo duże przeżycie. Wcześniej kopałem piłkę w czwartej lidze, a tu nagle znalazłem się w jednej szatni z piłkarzami, których trzy dni wcześniej oglądałem w telewizji. Miło wspominam sezony, w których rok po roku, zdobywałem koronę króla strzelców. Na 18 lat występów w seniorskiej piłce, 13 razy byłem królem strzelców, czterokrotnie wicekrólem i dopiero w tym sezonie, z wiadomych powodów, jestem dalej w klasyfikacji najskuteczniejszych piłkarzy. Przyjemnymi momentami były też trzy awanse z Chojniczanką do trzeciej ligi, a w sumie pięć awansów: także po razie z piątej do czwartej i teraz z trzeciej do drugiej ligi. Miałem też po jednym awansie z Cartusią i Wierzycą. Gdyby to policzyć, to praktycznie w każdym sezonie mojej przygody z piłką o coś grałem.

A jakich momentów z kariery nie wspominasz mile?
Po pobycie w Widzewie, chciałem odejść do drugoligowego wówczas Śląska Wrocław. Trenowałem tam przez miesiąc, już nawet podpisałem kontrakt, ale ówcześni działacze Chojniczanki zablokowali ten transfer. Byłem rozczarowany, bo moja kariera mogła się jeszcze rozwinąć. Miałem 24 lata i odchodząc z Łodzi byłem w bardzo dobrej formie. Trzy razy spadałem z Chojniczanką z trzeciej do czwartej ligi i tych sezonów też nie wspominam najmilej.

Czym się teraz zajmiesz?
Na razie chcę odpocząć. Na mecze będę teraz chodził na trybuny z synem i z nim będę grał w piłkę. Znajdę też więcej czasu nie tylko dla syna Mateusza, ale też dla żony Justyny i córki Zuzanny. A czy w przyszłości będę trenerem? Nigdy nie mówię nigdy. Powtarzam rodzinie, że nie mam do tego zdrowia. Już teraz, siedząc na ławce rezerwowych, za bardzo to wszystko przeżywam, a w roli trenera byłoby jeszcze gorzej. Już kilka razy zastąpiłem Adama Błaszczaka, który prowadzi drużynę, w której gra mój syn i ponosiły mnie nerwy, gdy grali nie tak, jak im kazałem. Nie teraz, ale może za dwa-trzy lata zrobię kurs trenerski i poprowadzę na początek młodzież.

Pamiętam, że kiedyś powiedziałeś mi o swoim 10-letnim synu, że będzie lepszy od ciebie. Rośnie nam twój następca?
Wierzę, że tak będzie i to samo mówi jego trener. Mateusz zaczął trenować w wieku siedmiu lat, ja miałem 13 lat, kiedy przyszedłem na pierwszy trening do Chojniczanki. Na pewno jego atutem jest to, że gra obiema nogami jednakowo. Nie robi mu różnicy, czy zagrywa prawą, czy lewą nogą. Ile będę mógł, będę starał się mu pomóc i pokierować jego przygodą z piłką. Ma już pierwsze sukcesy, bo został królem strzelców Dziecięcej Gali Piłkarskiej w 2009 roku oraz miesiąc temu na turnieju o Puchar Tymbarku został powołany wraz z dwoma kolegami z Chojniczanki do reprezentacji Pomorza. Gra z zawodnikami o rok starszymi, a mimo to jest najlepszym strzelcem swojego zespołu. Uważam, że będzie lepszy ode mnie, ale powtarzam to każdemu, że nie jest w stanie strzelić 500 bramek dla Chojniczanki. Obym się mylił, ale nie ma możliwości, żeby ktoś strzelał przez 13 lat co sezon po 40 bramek, będąc cały czas w jednym klubie. Teraz są inne czasy. Jak ktoś będzie bardzo skuteczny przez dwa-trzy sezony, natychmiast odszedłby do lepszego klubu, oczywiście nic nie ujmując Chojniczance, która staje się teraz poważnym klubem.

Jak myślisz, kto będzie teraz człowiekiem od strzelania bramek w Chojniczance?
Podpisano kontrakt z Szymonem Gibczyńskim, który jest w bardzo dobrej formie. Podobno ma też przyjść do Chojniczanki Piotr Kwietniewski, który również jest dobrym piłkarzem. Ja jednak stawiałbym na Macieja Niewęgłowskiego, naszego 18-letniego juniora, który robi postępy w grze z tygodnia na tydzień. Ma łatwość w dochodzeniu do sytuacji strzeleckich, ale bardzo dużo ich marnuje. Na trzy okazje strzela jedną bramkę, ale ja w niego wierzę, bo ten chłopak ma "papiery" na granie. Jeszcze będzie o nim głośno i to nie tylko w naszym regionie. Jak sobie przypomnę moje początki w seniorach, to ze skutecznością było podobnie. Gdybym wtedy wykorzystywał sytuacje na doświadczeniu, jakie mam teraz, to tych bramek miałbym dziś nie 499, a 700. 

Jak widzisz sytuację Chojniczanki w drugiej lidze?
Więcej będzie można powiedzieć, gdy dowiemy się kto będzie trenerem (rozmawialiśmy w poniedziałek-red.) i jakich wzmocnień klub dokona. Na awans nie liczę, chociaż bardzo bym chciał. Pamiętam, że po awansie po czwartej ligi obiecałem kibicom, że za rok będziemy w trzeciej. Po awansie do trzeciej, obiecałem drugą ligę. Wtedy grałem i byłem tego pewien, teraz nie wiem jak będzie - to tak pół żartem, pół serio. Chciałbym jednak żeby Chojniczanka była w środku tabeli i spokojnie się utrzymała. Jestem z tym klubem związany od małego i będę mu kibicował zawsze, nawet jakby, odpukać, stało się coś niedobrego.

A jak skomentujesz zwolnienie trenera Suchomskiego?
Rzadko dochodzi do tego, aby zwalniało się trenera po awansie. Tym bardziej, że do nowego sezonu czasu jest bardzo mało, bo 24 lipca zaczyna się liga. Gdyby nowy trener zaczął pracę 1 lipca, zostałyby mu niecałe cztery tygodnie na przygotowanie zespołu, którego nie zna. Podejmując taką decyzję, członkowie zarządu muszą sobie zdawać sprawę, że jeśli coś się nie powiedzie, wszyscy na nich będą wieszać psy. Oby tak nie było. Zarząd na pewno nie chce źle dla Chojniczanki, ale działacze muszą wiedzieć, że ich kibice będą rozliczać. Nie znam powodów tej decyzji. Liga pokaże czy była dobra.

Rozmawiał Wojciech Piepiorka


Fotografia Wojciech Reszkowski






– R E K L A M A –


Komentarze: 28
KOMENTARZE
nick (Gość) 2010-06-25 19:43:07
Andrzej mógłby zostać jeszcze w Chojniczance, siedzieć na rezerwach i wejść na jakiegoś karnego ;)
A co do wywiadu to kawał dobrej roboty.
M7 (Gość) 2010-06-25 20:08:19
LEGENDA.
1930 (Gość) 2010-06-25 20:20:29
Andrzej Borowski NAJLEPSZYM SNAJPEREM POLSKI !!!!!!
matiii (Gość) 2010-06-25 20:34:02
Dzięki Andrzej za to co zrobiłeś dla Chojniczanki!!! Nigdy Cie nie zapomne!!
Scorpio (Gość) 2010-06-25 20:37:28
Andrzej Borowski, niewykorzystany talent na miarę ekstraklasy.
W Chojnicach zawsze będzie wielki, jego bramki dawały tyle radości!
Jutro na mecz idę dla niego, żeby go pożegnać owacjami na stojąco!
przesterowany 2010-06-25 20:46:02
Wielkie Dzięki Andrzej! Zapisałeś się w historii Chojniczanki, a o takim człowieku jak Ty się nie zapomina!! Chciałbym się doczekać takiego piłkarza w Chojniczance który by Ci dorównał;)
OPONA (Gość) 2010-06-25 21:46:33
Szacun Borówa!!!
ponce (Gość) 2010-06-25 21:50:23
Borówa dzieki ale jesteś niezłym megalomanem
kubaa (Gość) 2010-06-25 23:21:07
Dobry wywiad, dziękujemy panie Andrzeju;)
kibol (Gość) 2010-06-26 09:24:08
Do ponce żal ci dupe ściska że Andrzej ma się czym chwalić ma do tego pełne prawo bo jest i będzie na zawsze najlepszym strzelcem Chojniczanki a megalomanem to może jesteś ty a on jest normalnym facetem i zadnego z kibiców nie lekceważy z każdym porozmawia nie unosi się wyższością i tego nie pokazuje a szacunek u kibiców będzie miał zawsze ale podkreślam u kibiców tych prawdziwych.Pamietam gdy Chojniczanka grała na kolejarzu z Borowiakiem Czersk po meczu wszyscy byli załamani bo był remis 3-3 i wszyscy piłkarze szybko uciekli do szatni a Andrzej przeszedł się przez całe boisko do kibiców z sektora "C" i tylko on jeden podziękował kibicom za doping gdyby był zarozumiały i zapatrzony w siebie to uciekł by do szatni. Od tego momentu jest dla mnie wielki.
kibic (Gość) 2010-06-26 10:08:20
Boro wielki szacunek dla ciebie pamietam twoje mecze bramki jeszcze z czasow dawnej III ligi oraz i starsze jestes wielki. Najbardziej co pamietam to mecz z Zawisza Bydgoszcz 1:1 jak Zawisza wyrownala w koncowce meczu to jako jedyny schodziles ostatni z boiska i jako jedyny biles brawo w strone kibicow. Duzo zrobiles dla kluby i dlugo nie bedzie takiego zawodnika jakim ty jestes byles SZACUNEK
Wafel (Gość) 2010-06-26 12:07:35
Andrzej! Jak zostanę Burmistrzem to nazwę jedną z ulic w Chojnicach Twoim imieniem i nazwiskiem!
Stan_przedzawałowy 2010-06-26 13:35:48
A może "Santo subito"

Borówa ma charakter i zachowywał się raz tak, a raz odwrotnie.
także z tą gloryfikacją to bez przesady.

Sukcesów i osiągnięć nikt mu nie odbierze.

Najbardziej szkoda tych co go wyzywali co mecz. Dzisiaj będą mogli zrobić to ostatni raz.
mks (Gość) 2010-06-26 13:40:34
Marcin Trojanowski , pomocnik Elana Torun Rocznik 1990 dostał propozycje od Chojny .Dobrze ze junior.
500 bramek hehe (Gość) 2010-06-26 14:33:09
ale ambicja gdybys tak 500 bramek strzelil np dla legii wisly to jest jakis sukces a nie w lidze podworkowej !
zenada czym ten sie chwali
C (Gość) 2010-06-26 15:14:47
to strzel ligach od V do ekstraklasy 499 bramek:) prosze bardzo przeciez to nie wyczyn?

PS. macie jakies starsze zdjecia ? z dawniejszych lat
mirek norway 2010-06-26 18:47:04
Powodzenia Andrzej !
Piotr (Gość) 2010-06-26 18:54:13
"Borówa zejdź ze spalonego!!!" - takie słowa mógł usłyszeć od niektórych "znawców" z trybun Chojniczanki. Andrzej miał swój niepowtarzalny styl i dlatego strzelił tyle bramek, ale niestety nie wszyscy potrafią to docenić. Jak on zaczynał karierę miałem 10 lat i śledzę ją od samego początku. Przypomina mi się jedna sytuacja, gdy Andrzej wkurzył się na jednego z kibiców i zaczął go gonić po trybunach :D:D:D. Niech mnie ktoś poprawi jak ma ktoś taką wiedzę; Andrzej najwięcej bramek w jednym meczu strzelił chyba z Żuławami - 7 prawda?
Piotr (Gość) 2010-06-26 19:00:34
Uzupełniając mój komentarz chciałbym serdecznie pozdrowić dziadka Andrzeja, który chyba nie opuścił żadnego meczu z udziałem wnuka i który do końca wierzył w jego talent. Brawo!!!
strona (Gość) 2010-06-26 21:18:26
www.Pomorska.pl/chojniczanka
f (Gość) 2010-06-26 21:34:37
Borówa to żal:P
Stan_przedzawałowy 2010-06-27 02:05:22
Tak to prawda. W meczu Chojniczanka - Żuławy Nowy Dwór Gdański Borowski strzelił 7 bramek. Wynik 12:0 (10:0). Mecz był w IV lidze w sezonie 2000/01. Wtedy awansowaliśmy do III ligi.

Mecz w którym Borowski gonił po trybunach wyzywającego go kibica to mecz Chojniczanka - Polonia Gdańsk 0:1. W tym samym sezonie 2000/01. ów kibic schował się wtedy w kiblu. Wtedy na stadionie nie było wysokich płotów i dlatego mogło dojść do takich scen.
Teraz kibice są bardziej bezpieczni, a płot z atestem chroni ich przed agresją ze strony piłkarzy. Pewnie dlatego tak często wyzywają piłkarzy.

Wszystko co wyżej jest pisane z pamięci, a ta jak wiadomo jest zawodna i mogą być pomyłki.
SektorC (Gość) 2010-06-27 10:30:36
szkoda ze Andrzej trafil na czasy i dzialaczy ktorzy bardziej kierowali sie dobrem wlasnej kieszeni niz Klubu (czego przykladem jest wspomnienie nieudanego dla Borowytransferu do Slaska Wroclaw). cZekamy na godnego nastepce. Dzieki Borowa za wszystko!!!
Piotr (Gość) 2010-06-27 18:50:53
"Teraz kibice są bardziej bezpieczni, a płot z atestem chroni ich przed agresją ze strony piłkarzy"
Na prawdę ciekawa teoria - nigdy w ten sposób na to nie patrzyłem, ale może coś w tym jest :p
kibic (Gość) 2010-06-27 23:06:33
Borówa to nerwus..
GD (Gość) 2010-06-28 07:41:38
Wielkie dzięki Andrzej!!! Nikt nie jest idealny, tak że i Andrzej miał swoje słabości, jak każdy z nas!
A tak na marginesie (oczywiście bez urazy) - Zawisza wygrał, rozegrał itd. a nie "wygrała", "rozegrała". Nazwa pochodzi od słowa "Zawisza Czarny" czyli "on".
Pozdro
Mac (Gość) 2010-06-28 09:01:32
Wielki szacunek Andrzej! Do dzisiaj wspominam jak przyjeżdżałeś swoim "motorowerkiem" pograć na boisku na "placu zabaw" niedaleko SP 7. Jak piętką przerzucałeś piłkę nad innymi zawodnikami, zabawa była przednia;) Grywaliśmy przeciwko sobie i razem, również w Chojniczance. Pozdrowienia i powodzenia!
kibolek (Gość) 2010-06-28 12:45:38
pamiętam jak kiedyś w jednym ze spotkań Borówa dostał "plaster".. chłopaczek krył snajpera z Chojnic że ten nie był w stanie oddać nawet strzału na bramkę... i zamiast 500 goli o mały włos w tamtym meczu nie trafiłby piłką dziecka na trybunach, gdyż zirytowany na partnerów z drużyny zamiast odegrania piłki do nich huknął z całej siły po trybunach
*Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu chojniczanka.pl.
Klub nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.

Dodaj komentarz

*Nick:
E-mail:
*Treść:
*pola wymagane