Wywiad ze Sławomirem Ziemakiem i Robertem Sierantem
wywiady - 2011-06-07
Wywiad ze Sławomirem Ziemakiem i Robertem Sierantem. Zawodnikiami pełniącymi w zespole Chojniczanki funkcję kapitana.
Chojniczanka.pl: Sezon zbliża się do końca. Zostały jeszcze 2 mecze Raków Częstochowa i Nielbą Wągrowiec. Jak pod koniec rozgrywek z dyspozycją fizyczną i psychiczną zespołu?
Sławomir Ziemak: Po dwóch ostatnich meczach, w których jeżeli chodzi o grę zaprezentowaliśmy się o wiele lepiej niż w poprzednich spotkaniach uważam, że nasza dyspozycja jest jak najbardziej odpowiednia.
Chojniczanka.pl: Miejsce, które Chojniczanka zajmie na koniec sezonu będzie najlepsze w historii klubu. Jak Wy oceniacie ten wynik?
Robert Sierant: Wiadomo, że runda jesienna piłkarsko była w naszym wykonaniu zdecydowanie lepsza. Zimą pojawiły się duże oczekiwania. Wszyscy zaczęli mówić i myśleć, żeby spróbować powalczyć o awans. Niestety liga to zweryfikowała i niestety nie daliśmy rady. Jest to pierwszy sezon Chojniczanki na tym szczeblu i uważam, że miejsce cały czas w ścisłej czołówce jest dużym osiągnięciem. Można też gdybać, że można było skończyć wyżej, ale liczy się to co jest. Wydaje mi się, że trzeba być zadowolonym z tego gdzie jesteśmy i co mamy.
Sławomir Ziemak: Jeżeli chodzi o nas piłkarzy to apetyty, jak powiedział Robert były troszeczkę większe. I nie ukrywamy tego, że chcieliśmy skończyć na wyższych miejscach. Także niby jesteśmy zadowoleni, ale nasze ambicje, to że chcemy wygrywać i zawsze być jak najwyżej nie do końca zostały spełnione.
Chojniczanka.pl: Pytanie do Sławka. Wcześniej grałeś na poziomie IV i III ligi. Czy gra na poziomie II ligi to duży przeskok?
Sławomir Ziemak: Przeskok na pewno jest, jeżeli chodzi o sprawy organizacji gry. Uważam, że w tej organizacji gry akurat mi gra się lepiej. W niższych ligach nie było takiego przywiązania do taktyki. Jeżeli organizacja gry zespołu i taktyka jest ułożona to w tym momencie takim zawodnikom jak ja, którzy są w środku pola, potrafią zagrać jakieś piłki, gra się na pewno lepiej i łatwiej. Porównując IV czy III ligę do II to różnica jest duża. Mi akurat ta różnica nie sprawiła dużego problemu wręcz przeciwnie podwyższyłem swoje umiejętności i z tego się cieszę.
Chojniczanka.pl: Pytanie do Roberta. Ty odwrotnie do Sławka wcześniej grałeś w Ekstraklasie i dzisiejszej I lidze. Jak z tej perspektywy oceniasz poziom Chojniczanki w II lidze?
Robert Sierant: Powiem tak. Jeżeli chodzi o Chojniczankę w II lidze ważne jest to jaki jest to zespół. Dużym plusem jest to, że mamy kilku zawodników, którzy grali gdzieś wyżej i którzy potrafią grać w piłkę. Wtedy ten poziom jaki prezentujemy nie jest odczuwalny tak, że jest dużo niższy niż w I lidze. Na pewno im wyższa liga tym jest więcej miejsca i łatwiej gra się piłką. Obecnie II liga, która wcześniej była III zawsze była bardziej siłowa, a im wyżej tym piłka jest bardziej techniczna. Natomiast my tutaj staraliśmy się grać piłkę ładną dla oka i przede wszystkim, żeby zwyciężać i w pewien sposób nam się to udało. Uważam, że wśród II ligowych zespołów graliśmy piłkę nie jak II-ligowcy, a I-ligowcy.
Sławomir Ziemak: Graliśmy piłkę ładną i widowiskową dla oka.
Chojniczanka.pl: Pytanie do Sławka. W pomocy trener Kapica często stosował zmiany. Przerobiliśmy już chyba każde personalne ustawienie tej formacji. Jaki skład pomocy wg ciebie funkcjonował najlepiej?
Sławomir Ziemak: Pytania o skład czy o ustalanie składu są pytaniami trudnymi. Zawodnicy nie są po to by wchodzić w kompetencje trenera. Patrząc z perspektywy tego okresu to jesienią grałem ja ze Sławkiem Pachem i dodatkowo dochodził do nas w kilku meczach Alex. Było to bardzo dobre zestawienie, gdyż rozumieliśmy się praktycznie w ciemno. W tej rundzie wiele więcej meczy grał Tomek Parzy i Alex i też trudno powiedzieć czy wyglądało to gorzej czy lepiej. Wchodzę tutaj w kompetencje trenera i to do niego należy ocenianie kto wygląda lepiej. Trener ma przegląd całego tygodnia. Wie kto prezentuje lepszą lub gorszą formę. Ja nie będę ukrywał, że moją ambicją było granie w tym zespole i na pewno w jakimś stopniu ta ambicja została urażona tym, że nie grałem wszystkich meczy. Taka jest rola piłkarza, że czasem wypada ze składu, by później do składu wejść z powrotem.
Chojniczanka.pl: Pytanie do Roberta. Jesteś filarem obrony Chojniczanki. Jak oceniasz grę tej formacji?
Robert Sierant: W II lidze gra zupełnie nowy zespół w porównaniu do tego, który wywalczył awans. Uważam, że dość szybko jak na tyle nowych twarzy udało się wszystkich wkomponować w zespół. Każdy złapał naszą grę i razem zaczęliśmy się dobrze czuć. W meczach gdzie straciliśmy po 3 czy 5 bramek to obrona nie wyglądała jak monolit. Nie powinno to tak wyglądać. Powinno być tak jak w meczach, które wygraliśmy i w których traciliśmy mało bramek. Podsumowując to w formacji obrony było najmniej rotacji co na pewno nam sprzyjało. Dużo meczów graliśmy ze sobą i wiadomo, że z meczu na mecz zespół się zgrywa jeżeli chodzi o formację. To działało na nasz plus, ale na pewno nie ustrzegliśmy się też i takich wpadek, które nam nie przystają i takich błędów nie powinniśmy popełniać. Trzeba eliminować błędy, pracować cały czas. Ogólnie obrona była bardzo solidną formacją.
Chojniczanka.pl: Teraz pytanie o grę napastników, a przede wszystkim o ich skuteczność. Jak te wszystkie niewykorzystane sytuacje wpływały na atmosferę w drużynie? Czy nie było chętnych by tych napastników "udusić" w szatni? Oczywiście udusić w cudzysłowie.
Sławomir Ziemak: (śmiech) Ja powiem tak. Tak jak już wcześniej rozmawiałem z jednym z redaktorów i mówiłem, że zespół czy obroni czy strzela to jest całością. Na pewno nie wykorzystane sytuacje w jakimś stopniu naszą grę dyskwalifikowały. Bo nie została postawiona ta kropka nad „i”. Po rundzie jesiennej najlepszymi strzelcami drużyny byli Tomek Pestka i ja. W drugiej rundzie tak naprawdę to Tomek i ja też powinniśmy strzelać. Oczywiście najczęściej ze strzelonych bramek rozlicza się napastników, ale tak naprawdę to cały zespół za to odpowiada. Złość? Na pewno była. Tego nie będziemy ukrywali, że tak nie było. Ale kierowaliśmy ją tak naprawdę wszyscy do siebie. Graliśmy różnymi formacjami. Raz 4-4-2, raz 4-5-1 i w tym momencie skrzydłowi też byli naszymi napastnikami i też nie strzelali. Złość była, ale nie taka, żebyśmy się aż nawzajem „dusili”.
Robert Sierant: Wiadomo, że formacja ataku w zimie została praktycznie wymieniona. Mimo dobrej gry i zdobyczy punktowych na jesień też wiele sytuacji było niewykorzystanych i bramek mogło być dużo więcej. Niestety wiosną to się powtórzyło. Ale taka jest piłka, sytuacje zawsze są i ten napastnik jest wielki, który je wykorzystuje. Wiadomo, że jak w jednym meczu ktoś nie wykorzysta 2 czy więcej sytuacji to w następnym może się odblokować. I bardziej napastnikom trzeba pomóc przemóc ich nieskuteczność.
Chojniczanka.pl: Pojawiała się nawet szansa na zajęcie miejsca dającego awans. Czy znalezienie się na szczycie II ligi ( w rundzie jesiennej mieliśmy przez chwilę 2 miejsce), a tym samym okazja na awans i presja z tym związana nie sparaliżowało w jakimś stopniu zawodników?
Sławomir Ziemak: Na pewno nie sparaliżowała. Punktem kulminacyjnym i takim najważniejszym w grze o awans meczem tak jak między sobą rozmawialiśmy był mecz z Zawiszą w Bydgoszczy. Do tego momentu w jakimś stopniu trzymaliśmy bliski dystans punktowy. Gdybyśmy tam wygrali doszlibyśmy do czołówki i szansa na awans byłaby zachowana. Jak wyszło sami dobrze widzieliśmy bo było dużo kibiców z Chojnic na tym meczu. Nie wyszedł nam ten mecz, przegraliśmy go i to moim zdaniem zaważyło, że nie zajęliśmy tego 2 miejsca premiowanego awansem.
Robert Sierant: 2 miejsce mieliśmy krótko jesienią po serii 4 wygranych meczów. Potem graliśmy z Zawiszą i Grudziądzem, gdzie byliśmy lepszym zespołem a niestety punktowo te mecze marnie wyglądały. Później mieliśmy serię remisów, które niestety nas prześladowały. Strata po jesieni nie była na tyle duża by nie powalczyć o awans. Na wiosnę te mecze z Zawiszą i Grudziądzem były decydujące i przy porażkach w nich mieliśmy już tylko matematyczne szanse.
Chojniczanka.pl: Na trybunach przeważało rozczarowanie wynikami. Może nie potrzebnie tak głośno mówiono o grze o awans do I ligi?
Sławomir Ziemak: Każdy zawodnik, który gra na tym poziomie chce grać o najwyższe cele. My też takimi osobami jesteśmy. Nie po to przychodzimy do zespołu, żeby utrzymać się w lidze, żeby tylko grać. My grając w tym zespole w Chojnicach stawiamy sobie najwyższe cele. Może cel przed sezonem nie był taki, ale każdy podświadomie myślał, że to nam się uda i po pierwszej rundzie te nasze ambicje mogły się zrealizować. Każdy z nas ma mentalność zwycięzcy. Chcemy zwyciężać i zawsze będziemy chcieli. Po to gramy dla kibiców i dla siebie, żeby zdobywać jak najwięcej punktów. Po pierwszej rundzie zrobiło się kolorowo i spadliśmy z wysokiego konia. Nie ma co ukrywać i dla nas to też jest w małym stopniu porażką.
Chojniczanka.pl: Wracając do trybun i widowni. Publiczność na stadionie w Chojnicach w waszej ocenie jest 12 kibicem gości czy gospodarzy?
Sławomir Ziemak: Wszyscy mówią, że kibice w Chojnicach to jest specyficzna grupa. Ja zawsze będę mówił, że kibice w Chojnicach w większości, powiedzmy 90% to osoby, które chcą oglądać dobrą piłkę. Jeżeli my tej dobrej piłki nie pokazujemy to nie ma się co dziwić, że są niezadowoleni. Ja tylko nie przeboleję sytuacji takiej, gdzie przychodzą kibice i pierwsze co to chcą się na nas wyżyć. Może w domu mają nie tak i tam cicho siedzą, a na trybuny przychodzą by się wyżyć i krzyczą na piłkarzy, a szczególnie na mnie. W ostatnim meczu miałem taką sytuację, gdzie zostałem sfaulowany, ledwo co wstałem z murawy, zszedłem na bok i usłyszałem takie niecenzuralne słowa, że nie wytrzymałem. Ale uważam, że na kibiców w Chojnicach, a szczególnie na sektor C zawsze możemy liczyć. Są z nami w Chojnicach i na wyjazdach, gdzie jedziemy 400 czy 500 km. Oni z nami byli nawet na takich wyjazdach. Możemy na nich liczyć i to jest budujące i fajne.
Robert Sierant: Ja mogę dodać, że w Chojnicach jest duża publika. I jestem tym mile zaskoczony. Wiadomo, że kibic jest specyficzną osobą, bo jak idzie dobrze to wszyscy są za, a jak troszkę noga się podwija to niektórzy się odwracają. Uważam, że ta widownia potrzebuje dobrej piłki i my staraliśmy się to pokazać i myślę, że oni nam w tym też pomagali.
Chojniczanka.pl: Jak radzicie sobie z krytyką, krytykanctwem a nawet chamstwem jakie można usłyszeć w kierunku zawodników na stadionie?
Robert Sierant: Nie powinno to mieć miejsca. Wiadomo, że stadion jest takim miejscem, gdzie ktoś może przyjść i wykrzyczeć różne rzeczy. Kibicując swojej drużynie, jak ktoś przychodzi to powinien pomóc, ale nie w taki sposób. Bo działa to w drugą stronę. My nie powinniśmy, że tak powiem tego słyszeć, ale nie raz się nie da. Jak nie ma w meczu dopingu i są momenty, że nam nie idzie i ktoś z boku krzyczy to słychać. To deprymuje. Powinniśmy być na to, że tak powiem wyciszeni i skoncentrować się na tym co jest na boisku, bo te sytuacje z boku będą nam przeszkadzać. Ale niestety ma to miejsce. No cóż. Trzeba być twardym.
Sławomir Ziemak: Ja tylko dodam, że zdarzają się, ja ich nazwę w cudzysłowie „rodzynki” jak w każdym gronie. I te „rodzynki” psują opinię. Ale uważam, że taka jest kolej rzeczy. Tak się dzieje. No trudno. Wytrzymałem nie raz w takiej sytuacji. Ale pamiętajmy jedno. My tez jesteśmy ludźmi. Jak ktoś jest w pracy to sytuacja jest taka, że nie zdarza się, że ktoś kogoś wyzywał. Na trybunach ludzie są w grupie. Wtedy są anonimowi i krzyknąć łatwo. Zamiast zmotywować chcą nas zdemotywować. Jestem w Chojniczance już praktycznie 3 lata. To są moje najlepsze lata w mojej sportowej przygodzie. Czuję się osobą, chociaż tutaj nie mieszkam, która jest z Chojnic. Mam tu wielu przyjaciół i wiele osób z którymi można porozmawiać. Uważam, że dużo zrobiłem dla tego klubu i nie pozwolę sobie na takie rzeczy, żeby ktoś mnie tutaj wyzywał.
Chojniczanka.pl: Chojniczanka jest klubem, w którym rotacja zawodników w ciągu minionego sezonu była bardzo duża. Co chwilę w szatni pojawia się ktoś nowy, ktoś odchodzi? Jak to wyglądało z perspektywy zawodników z drużyny. Nie brakuje wam kogoś kogo już w klubie nie ma?
Sławomir Ziemak: Każdego brakuje, tak naprawdę z tych osób. Po pierwszej rundzie można by powiedzieć, że brakuje tego, tego i tego. Niestety ich już nie ma. Są nowe osoby, które na początku są nowymi, a później już są swoi. Jesteśmy wszyscy jednością i to jest najważniejsze. My tego nie zmienimy. Tak już jest w spocie, że jedni odchodzą, a drudzy przychodzą. Nie tylko w sporcie, a tak jest w każdej pracy. Rotacja była duża, ale ja uważam, że była potrzeba szczególnie po przejściu z III do II ligi. Bo nie ma co ukrywać potrzebowaliśmy tego. A teraz. Tak już się dzieje w każdym klubie w Polsce. Jedni odchodzą, a drudzy przychodzą. W jakimś stopniu tworzymy jedność i tego powinniśmy się trzymać.
Chojniczanka.pl: Czy odejście Sławomira Pacha według Was miało wpływ na poziom sportowy Chojniczanki?
Rober Sierant: Każdy podstawowy zawodnik jest ważnym ogniwem drużyny. Sławek jest doświadczonym zawodnikiem i grał w drużynach na wyższym poziomie. Biorąc pod uwagę jak wkomponował się w zespół i co robił dla drużyny, bo na pewno robił kawał dobrej roboty. Sławek to zawodnik ułożony taktycznie i piłkarsko. Był ważnym ogniwem zespołu. Tak jak Sławek powiedział [dop. chodzi o Sławka Ziemaka] taka jest kolej rzeczy, że niektórzy odchodzą. Trener próbował takich wariantów, żeby Pacha zastąpić, żeby spróbować grać tak, żeby to było skuteczne. Można powiedzieć, że piłkarsko, tak jak powiedziałem na początku na pewno na jesień wyglądaliśmy moim zdaniem dużo lepiej. Teraz nie złapaliśmy w tych pierwszych meczach i punktów i tej swojej gry. I te punkty nam uciekały. Znowu zaczęły się remisy. Można powiedzieć, że Sławek Pach był bardzo ważnym dla zespołu zawodnikiem.
Chojniczanka.pl: W okresie transferowym pojawią się pewnie nowi zawodnicy, część odejdzie? Gdzie Wy będziecie grać w przyszłym sezonie? Czy planujecie dalej grać w Chojniczance?
Rober Sierant: Ja mogę powiedzieć, że będą prowadzone rozmowy moje z prezesem, z klubem odnośnie przyszłego sezonu. Na dzień dzisiejszy kontrakt kończy mi się 30 czerwca. Nie mam kontraktu podpisanego na przyszły sezon. Co będzie zobaczymy. Wychodzi się na boisko, żeby wygrywać. Jak uda się wygrać jak najwięcej meczy to jesteś wysoko w tabeli. Można wtedy walczyć o awans czy wysokie miejsca. Po to tu przychodziłem. Mimo to, że byłem po kontuzji to zawsze grałem na poziomie starej II, a obecnej I ligi i przychodząc tu realnie myślałem, że nie jest to przypadkowy zespół. Chciałem swoja osobą pomóc i na tyle ile to możliwe wnieść swój udział by osiągnąć jak najwyższy cel. Takim na pewno byłby awans. Nie udało się tego osiągnąć. Zobaczymy do czego doprowadzą nasze rozmowy. Mogę powiedzieć, że dobrze się tu czuję i jestem zadowolony z tego sezonu. Zobaczymy co będzie w najbliższych dniach.
Sławomir Ziemak: Ja dodam od siebie, że przed nami są jeszcze dwa mecze i one są najważniejsze. Co będzie później okaże się po ostatnim meczu.
Chojniczanka.pl: Pytanie do Sławka. Przed przyjściem do Chojniczanki często zmieniałeś kluby. W Chojniczance zadomowiłeś się na tyle, że zostałeś nawet kapitanem drużyny. Jesteś też świadkiem tego jak klub się zmienia przez te kilka lat. Jak to wygląda z twojej perspektywy?
Sławomir Ziemak: Zawsze będę powtarzał wszystkim, z którymi rozmawiam, że jest to przemiana dobra i profesjonalna bo to trzeba dodać. Klub ewoluował w bardzo szybkim czasie. Od momentu klubu amatorskiego do dobrze zorganizowanego, profesjonalnego klubu II-ligowego. To jest bardzo duży plus dla działaczy tego klubu, oczywiście również trenerów, którzy pomagali w każdym awansie. Bo nie ukrywajmy każdy awans dawał nowe możliwości i nową wartość dla klubu. Ja uważam, że tak jak kiedyś ewoluowała Lechia Gdańsk, to również Chojniczanka podobnie się zmienia.
Chojniczanka.pl: Pytanie do Roberta. Przed przyjściem do Chojniczanki miałeś poważną kontuzję. Do Chojnic przyszedłeś też i po to by sportowo się odbudować. W trakcie sezonu widać było jak twoja forma rośnie. Czy wróciłeś już do dyspozycji sprzed kontuzji?
Robert Sierant: Ja osobiście nie czułem tego tak, że to była taka duża różnica. Nie grałem przez pół roku bo miałem jedną z najpoważniejszych piłkarskich kontuzji zerwane wiązadła krzyżowe i szytą łękotkę. Dosyć szybko jednak wróciłem do treningu. Od momentu zabiegu do powrotu do treningu minęły 3 i pół miesiąca. Uważałem, że najlepiej graniem można się odbudować. Taką szansę tutaj dostałem. Miałem niemiłe rozstanie w Łodzi i problemy ze znalezieniem klubu. Dzięki temu zrobiłem duży krok do przodu po kontuzji. Na jesieni moja dyspozycja w niektórych meczach wyglądała jak przed kontuzją, ale były to pojedyncze mecze. Wiadomo, że jak forma się ustabilizuje i jest wysoka to poniżej pewnego poziomu się nie schodzi. Mi niestety na wiosnę zdarzały się mecze i błędy, które nie powinny mieć miejsca. Także myślę, że jeszcze praca przedemną. Uważam, że wszystko podąża w dobrym kierunku i z tego jestem zadowolony.
Chojniczanka.pl: Z czym kojarzy się Wam cyfra 94 ?
Sławomir Ziemak: 94?
Robert Sierant: Taki jest początek kodu pocztowego w Łodzi.
Chojniczanka.pl: Chodzi o 94 minutę.
Robert Sierant: To już zapomnieliśmy.
Sławomir Ziemak: To było na jesień. Rozmawialiśmy z psychologami i nie możemy sobie przypominać tych rzeczy (śmiech).
Chojniczanka.pl: Podróżując na mecze, dużo czasu spędzacie w autokarze. Macie jakiś sposób na te dłużyzny?
Sławomir Ziemak: Niektórzy z nas jeszcze studiują, niektórzy czytają zaległe książki. Każdy chce się rozwijać. Jesteśmy młodzi. Jest też w autokarze telewizja. Oglądamy filmy. Jest to czas, który jest dla nas potrzebny. Rozmawiamy między sobą i to jest ważna sprawa.
Chojniczanka.pl: Jak oceniacie bazę treningową klubu? Czy są jakieś braki lub niedogodności?
Sławomir Ziemak: Jeżeli chodzi o klub tutaj na Mickiewicza to uważam, że Chojniczanka jest na wysokim poziomie. Jest bardzo dobra infrastruktura i główne boisko. Brakuje nam innych dobrych boisk treningowych, bo takim dobrym to jest tylko boisko główne na Mickiewicza. Boisko na Kolejarzu, czy w Klawkowie to nie są boiska, które pozwalają poprawiać nam swoje umiejętności. W zimie szczególnie brakowało sztucznego pełnowymiarowego boiska. To powoduje, że mamy dyskomfort w dobrym operowaniu piłką i wejściu na odpowiedni piłkarski poziom. Dlatego podejrzewam, że pierwsze wiosenne mecze mogły być przez to gorsze. Przez brak tej bazy.
Robert Sierant: Na pewno warunki zimą tutaj nie były dogodne. Z tym problemem klub musi się zmierzyć, bo na tym poziomie klub organizacyjnie poukładany, i który chce się rozwijać to takie boiska to podstawa.
Chojniczanka.pl: Jak oceniacie sytuację związaną z kibicami w Polsce, którzy stali się tematem nr 1 w mediach. Rząd wypowiedział wojnę kibicom. Co sądzicie o zakazach wyjazdów i zamykaniu stadionów?
Sławomir Ziemak: To jest ciężkie pytanie. Powiem tak. My piłkarze gramy dla kibiców. Jeżeli tych kibiców nie ma to jest dziwna sytuacja. Nie zawsze wtedy piłkarz prezentuje pełnie swoich umiejętności. Bo dla kogo mamy grać? My gramy dla ludzi, żeby im sprawiać przyjemność i robić to jak najlepiej. Nie jest nam łatwo odpowiadać na takie pytanie, w sytuacji gdy jesteśmy osobami publicznymi.
Robert Sierant: Ja mogę dodać, że tak jak piłkarze rywalizują na boisku by wygrać tak kibice powinni udowodnić sobie nawzajem czy to organizacją, oprawą czy dopingiem kto jest lepszy.
Sławomir Ziemak: Na pewno nie chcielibyśmy, żeby stadiony były zamykane. Bo gramy dla kibiców i to jest dla nas największą przyjemnością. A nie chcemy grać dla pustych krzesełek i ławeczek.
Chojniczanka.pl: Ostatnie pytanie. Czy grając w Chojniczance mieliście okazje zobaczyć Chojnice i okolice? Czy polecilibyście turystom to miejsce na wakacje?
Sławomir Ziemak: Oczywiście, że tak. Miejsca w okolicy Chojnic są bardzo ładne. Mi bardzo podobają się Charzykowy. Jest to miejsce na lato dobre dla wszystkich. I nie ma co tu dyskutować.
Robert Sierant: Ja mogę dodać, że jako 15-latek byłem właśnie w Charzykowach na wakacjach. Jak dostałem propozycję z Chojnic, wróciły wspomnienia, do miejsca gdzie miło spędziłem czas. Wiedziałem, że wracam tam, gdzie bardzo mi się podobało. Chojnice są bardzo atrakcyjne dla wypoczynku.
Wywiad został przeprowadzony 3 czerwca 2011 roku.
Autor:
P
– R E K L A M A –
Klub nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi.





A o dziadach z prostej czy małej trybuny, którzy jak usłyszą "Ziemak", zaczynają jęczeć i marudzić, bardzo trafne odpowiedzi :)
Niestety jest to smutne, ale u nas na trybunach, bynajmniej w niektórych jej częściach, przez parę osób, zajeżdża wiochą. No nie może być, że parę osób przysłania i psuje wizerunek tego co próbuje od paru ładnych meczy rozkręcić sektor "C", czyli coraz ciekawszą i fajniejszą atmosferę na trybunach, a nie tylko piknik i narzekanie (co usilnie chce wprowadzić obecna partia rządząca naszym krajem)
Przed rundą wiosenną było wyraźnie powiedziane, że cel to I liga. Nie powinno mieć też znaczenia to kto ile czasu spędził w klubie i ile z nim w przeszłości osiągnął. Chojniczanka potrzebuje zawodników, którzy na ten moment są pewnymi punktami drużyny, a nie kiedyś nimi byli.
Oczywiście, że przezwiska lecące w stronę niektórych piłkarzy to kompletny brak kultury. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Ale jeżeli piłkarz narzeka na to i tłumaczy, że to utrudnia mu grę to mnie zastanawia, bo przecież zawsze są tacy, którzy rzucają obelgami na lewo i prawo.
Więc oczywiste powinno być, że profesjonalny piłkarz to zaakceptuje, albo przynajmniej nie będzie zwracał na to uwagi.
A tak na marginesie to ja także nigdy nie obraziłem na meczu nikogo.
Jestem usatysfakcjonowany zajętym miejscem Chojniczanki w tym sezonie.
I nie wiem dlaczego dzielisz kibiców na Nas i na Was w swojej wypowiedzi.
Podejrzewam, że jesteś z sektora C, który oczywiście uwielbia dzielić kibiców zamiast ich łączyć.
No to muszę Ciebie zmartwić - nie jestem z sektora C. Siedzę na A i mam tam do czynienia z tymi, o których wyżej pisałem.
Ja nie dzielę nikogo na "nas" i "was", tylko z obserwacji stwierdzam fakt pewnego zachowania niektórych kibiców. Ja osobiście też nie narzekam na zajmowaną pozycję w tabeli przez Chojniczankę. Oczywiście jest mi trochę smutno, że się nie udało awansować (a była na to duża szansa), ale wydaje mi się, że póki co ta II liga jest ok dla Chojniczanki - i pod wzgledem sportowym, organizacyjnym i finansowym! Natomiast niektórzy z kibiców do dziasiaj nie mogą pogodzić się z tym stanem rzeczy i swoje żale i frustracje wyładowują w bardzo niewybredny sposób na piłkarzach (głównie upodobali sobie Ziemaka) od momentu, w którym straciliśmy praktycznie szanse na awans. A straciliśmy je po meczach z Zawiszą i Olimpią. Więc tych meczy do końca rundy jeszcze było sporo, ale nie - dla nich prawie wszystko już było "be"!!! I na koniec wybacz mi, ale ja nie będę łączyć się z chamami trybunowymi, których oczywiście jest niezbyt wiele w stosunku do ogółu! Pozdro
A dzielenie kibiców na lepszych i gorszych to już gruba przesada
No nie przesadzajmy z tym "znam". Czasami uda mi się uścisnąć dłoń czy wymienić parę zdań z niektórymi zawodnikami (tak z 3-4 razy w sezonie), ale wierz mi staram sie mimo wszystko trzeźwo patrzeć na ich grę. Sam twierdziłem i twierdzę, że Ziemak ma bardzo słabą wiosnę w swoim wykonaniu jak i uważam, że nie powinien w żaden sposób reagować na te chamskie zaczepki paru no wiesz ... Wiem, że to jest trudne, ale mimo wszystko jako profesjonalny piłkarz i kapitan powinien trzymać nerwy na wodzy!!! Zresztą zadałem Mu takie pytanie do wywiadu ze wskazaniem ode mnie na powyższe!!! Pozdro